IV Wanoga Literacka po Lasach Mirachowskich

4 czerwca 2018

Na zaproszenie Centrum Inicjatyw Edukacyjnych z Kartuz uczniowie klas IV-VII wzięli udział w ciekawym projekcie z okazji Dnia Dziecka pt „IV Wanoga Literacka”. Zamiast na lekcje do szkoły uczniowie wsiedli na rowery i popedałowali do kamienia nad jezioro Kamienne. Tam się wszystko zaczęło. A skończyło przy leśniczówce w Mirachowie. Po drodze były groty, bunkry, Szczelina Lechicka … zagadki, zadania, rebusy i kiełbaski.

http://www.ciekartuzy.pl/index.php/wydarzenia/332-iv-wanoga-literacka

Relacja ucznia:

4 czerwca wyjechaliśmy ze Starej Huty do Jeziora Kamiennego. Zajęło to nam około 40 min jazdy rowerami. Tam wysłuchaliśmy co musimy zrobić i jakie zasady obowiązują. Dostaliśmy kartę zadań, którą wzięła Ola ***(RODO weszło) i to ona najwięcej pracowała. Wyruszyliśmy więc do pierwszego miejsca zatrzymania czyli do jeziora Lubygość. Tam nikogo nie zastaliśmy więc pojechaliśmy dalej. Drugim przystankiem były bunkry. Tam spotkaliśmy naszego nauczyciela od języka kaszubskiego – pana Witolda *** . Po kilku chwilach cała nasza gromada była już przy bunkrach. Mój kolega zauważył, że w środku palą sie dwie świece i coś się tam porusza. Nikt już nie był chętny żeby tam wejść. Dopiero ja jako odważny wszedłem do środka. Za mną kroczyła cała grupa. Mój kolega miał rację, coś się tam ruszało, a była to żaba. Po ukończeniu zadań jechaliśmy dalej. Trzecim już przystankiem była Szczelina Lechicka, gdzie dowiedzieliśmy się, że na pierwszym przystanku powinniśmy posłuchać legendy, ale byliśmy tacy szybcy, że wyprzedziliśmy panią, która miała nam to opowiedzieć. W Szczelinie szukaliśmy kamieni, aby potem je pomalować kaszubskimi wzorami. Bardzo trudno znaleźć kamienie o płaskim kształcie. Chyba po 15 minutach szukania znalazłem go. Może nie był idealny, ale był. Szybko pomalowaliśmy kamienie i jechaliśmy dalej. Ostatnim przystankiem była leśniczówka. Tam pani opowiedziała nam legendę o Lubygościu. Uczyliśmy się piosenki i nosiliśmy drewno do ogniska. Przychodziło coraz więcej grup. Spotkaliśmy nawet naszą koleżankę z innej szkoły. Kiedy wszystkie grupy przyszły poszliśmy jeść kiełbaski. Dostałem kiełbaskę od jednej z dziewczynek z Głodnicy. Potem poszedłem po kiełbaskę, która mnie się należała. Potem poszedłem po dokładkę, bo byłem głodny. A potem po jeszcze jedną. Na czterech kiełbaskach skończyłem. Byłem najedzony. Wtedy było zaprezentowanie prac, zaśpiewanie piosenki i przeczytanie tekstu po kaszubsku, które ja czytałem. Jury ocenili nas, sprawdzili zadania i podali wyniki. Stara Huta i Głodnica zajęli 1 miejsce. Podobno najmniej punktów zdobyliśmy za czytanie, ale to dlatego, że jurorzy się nie znają. Po ogłoszeniu wyników pani organizatorka zaprosiła nas na kiełbaski, bo jeszcze dużo zostało. W taki oto sposób zjadłem pięć kiełbasek. Po tym wszystkim wyruszyliśmy do domu.

Kuba, klasa VII